O pracy na uTest i o tym jak można zdobyć pierwsze doświadczenie w zawodzie testera

Ten tekst dedykuje wszystkim, którzy chcą by praca na uTest dała im pierwsze doświadczenie zawodowe. Mam nadzieję, że po jego przeczytaniu przekonasz się, że crowdtesting może przyuczyć do zawodu tester oprogarmowania. Opowiadając moją historię postaram się przybliżyć odpowiedzi na pytania jakie sama sobie zadawałam zanim zaczęłam pracę. Czyli czy to się opłaca? Czy aby nie oszukują? Czy poradzę sobie z moją znajomością angielskiego?

W kilku słowach czym jest uTest

Jest to platforma crowdtesting założona przez firmę Applause. Ideą testów oferowanych przez uTest jest przekazanie funkcjonalności otrzymanej od klienta do testów testerom z całego świata. Otrzymane zaproszenie do testów, mogę zakceptować lub nie. Jedyne informacje o apliakcji jakie mam do dyspozycji czytam zazwyczaj w opisie testów. Ale z czasem by być lepszą w tym co robię zaczęłam czytać również wszelkie helpy i manuale dostępne dla strony czy aplikacji. Zaraportowane przeze mnie błędy klient akceptuje lub odrzuca (ze statusem as designed, out of scope lub duplicate). Defekty zaakceptowane mają nadawany priorytet przez klienta i na podstawie tego priorytetu określone jest ile zarobię za głoszenie danego błędu. Stawki za błędy zazwyczaj wynoszą 23$ dla błędów Exceptional, 13$ dla Very Valuable i 3.40$ dla błędów o najniższym priorytecie. 

Sandbox czyli początek mojej pracy

Pracę na uTest rozpoczęłam w lutym 2018, wcześniej w styczniu zarejestrowałam się na stronie jako osoba, która obserwowała forum. W lutym zmieniłam profil konta na testera i zaczęło się czekanie. Po około dwóch tygodniach zostałam zaproszona do pierwszego Sandbox, którego nie przeszłam. Sandbox to taki test dla potencjalnych testerów, trwa 3 dni w trakcie których trzeba zgłosić dwa błędy i wypełnić zgodnie z instrukcją dane w google sheet udostępnionym na testy. Sandbox z założenia nie przechodzą wszyscy. Przechodzą go tylko testerzy z najbardzej wartościowymi błędami zgłoszonymi. Moje najwidoczniej nie były najbardziej wartościowe. Mimo niepowodzenia, zdeterminowana by zacząć znowu testować, napisałam do organizatorów że chcę raz jeszcze przystąpić do tego testu. Obecnie Sandbox został zastąpiony Akademią i nie jest wymagany by zacząć testy.

Akademia uTest czyli przyuczanie do zawodu

W ciągu kolejnych dwóch tygodni dostałam zaproszenie do Akademi uTest, Sandbox i pierwszego płatnego projektu. Akademia to taki szybki trening na aplikacji. Z uwagi na to, że celem jest przyuczenie testera za znaleziony błąd nie otrzymuje się pieniędzy. Podczas Akademi przykładana jest uwaga by błędy były zgłaszane poprawnie, by załączane były zrzuty i logi. I by ogólnie wykonana praca wyglądał profesjonalnie. Akademia podobała mi się dużo bardziej niż Sandbox i przeszłam ją bez problemu. Ponieważ wiedziałam już o co chodzi nie miałam też problemu ze zdaniem Sandbox w drugim podejściu.

Pierwszy płatny projekt

No chyba go nigdy nie zapomnę. Po pierwsze, ponieważ od lat nie testowałam.  Z podekscytowania i przejęcia męża z dziećmi w trybie pilnym wysłałam z domu na miasto. Po drugie, ponieważ nie wiedziałam czego się spodziewać. I jeszcze to, że na wykonanie testów miałam pare godzin i myślałam że jak odmówię to już mnie nie zaproszą chyba. 

Kiedy na spokojnie usiadłam i przeczytałam opis testów, dowiedziałam się że aplikacja jest duża, testerów dużo i błędów zgłoszonych do niej ponad sto. A trzeba o uTest i rankingu testerów wiedzieć jedno, duplikaty czyli zgłoszenia błedów powtórzone są karane obniżeniem rankingu. Tak więc w ciągu danych mi przez rodzinę trzech godzin zgłosiłam może trzy błędy i tyle. Błędy z priorytetem “high” jak mi się zdawało w praktyce dwa błedy oceniono jako “base payout” (3$) a jeden odrzucono jako “work as designed”. Na ten moment wiedziałam że na pracy na uTest nie dorobię się kokosów.

Ranking testerów

Proven

Po przejściu Sandbox i Akademi w moim profilu na uTest pojawiła się odznaka “Proven” dla testów funkcjonalnych. To spowodowało, że zaczęłam być zapraszana do testów innych aplikacji. Z początku zaproszenia pojawiały się rzadko, o dziwnych porach i do tego na testy, które miały się zakończyć w ciągu kilku godzin. Chciałam mieć dobre noty, więc akceptowałam wszystko. Konsekwencją tego było to, że potem często na ostatnią chwilę po nocach testowałam po godzinie może dwie by tylko coś zgłosić. Moje błędy wyceniane były na najniższą płacę i wychodziło na to, że dostawałam po 3$ na godzinę minus podatek… Ale, że zawzięta jestem, testować lubię i na ten moment to była jedyna moja szansa by testować nie odpuściłam.

Bronze

Po około trzech tygodniach otrzymałam odznakę “Bronze i to zmieniło dużo. Zaproszenia przychodziły do testów które miały trwać jeszcze przynajmniej dobę. Nadal akceptowałam wszystko i przyjęłam nową zasadę, że do każdego cyklu testowego zgłoszę przynajmniej trzy błędy. Ponieważ dzieci moje chodziły wówczas na 4 godziny do przedszkola, dwie z tych godzin spędzałam na pracy ciągłej plus każdego dnia siadałam do testów od 21 do no właśnie czasami 1 czy 2 nad ranem. Wytrwała praca, to że siedziałam ciągiem bez przerywania dała dużo. Moje błędy zaczęły być wysoko oceniane jako “Very Valuable” oraz niektóre “Exceptional”.

Silver i wreszcie Gold

Bardzo szybko wspięłam się do odznaki “Silver“, którą miałam przez następny miesiąc. Srebro dało mi zaproszenia na początku cyklu testowego. A to z kolei umożliwiło mi na zapisanie się na przypadki testowe. Wcześniej w zasadzie nie testowałam przypadków, ponieważ często cykle mają zamkniętą liczbę przypadków do wykonania, na które dość szybko zapisują się testerzy. Srebrna odznaka to także więcej czasu na testy nad daną jedną aplikacją i potencjalnie możliwość na zgłoszenie lepszych błędów. Doszłam do wprawy i moje błędy w zasadzie nie były już oceniane jako “Base Payout”. Lepsze wynagrodzenie za godziny spędzone sprawiły że miałam większą satysfakcję z wykonywanej pracy na uTest. Po około miesiącu miałam status “Gold” , który mam do teraz co możesz sprawdzić na moim profilu uTest (możesz mnie znaleźć po zalogowaniu do platformy i wyszukaniu “dorota gabor”).

Angielski nie jest probemem

Mimo, że mieszkam w Stanach mój angielski pisany zwłaszcza w momencie przystąpienia do uTest był kiepski. Na początku miałam kilka błędów, w których TTL poprosił o poprawienie literówek. Ale szybko nauczyłam się, że zwykłe google translate może pomóc naprawić te niedociągnięcia. A po jakimś czasie doszłam wprawy i w zasadzie nie musiałam już sięgać do niego tak często. Tak więc jeśli masz problemy z angielskim to włąśnie powinieneś się zapisać by ogarnąć ten język w praktyce.

Wypłaty za pracę na uTest

Za wykonywaną pracę na uTest otrzymuję wypłatę regularnie co dwa tygodnie (na koniec i w środku miesiąca). Nigdy nie miałam żadnych problemów z otrzymaniem przelewu. Wypłata jest przelewana na konto w PayPal. Moja pierwsza wypłata wynosiła 21.25$, pracując rzetelnie i regularnie w wolnym czasie ale też już nie późną nocą otrzymuję ok 450$ co dwa tygodnie. Nie pracuję po 40 godzin tygodniowo ale około 15.

Dlaczego polecam uTest

Praca na uTest przywróciła mi pewność siebie w zawodzie testera. Sprawiła, że po latach przerwy w pracy zawodowej poczułam, że umiem to robić i nadal szukanie błędów daje mi ogroną satysfakcję.

Jeżeli jesteś na początku swojej kariery jako tester, szukasz możliwości zdobycia doświadczenia to z czystym sercem mogę polecić ci tą formę. Dzięki uTest możesz nauczyć się poprawnego opisywania błędów. Załączania opisanych zrzutów, łapania logów. Nauczysz się tego by dokładnie czytać opis testów. Aby zanim zgłosisz błąd sprawdzić listę zgłoszonych błędów (nawet gdy jest na niej sto czy dwieście błędów). Ranking testerów obliczany jest codziennie na podstawie tego czy masz odrzucone błędy, czy zgłosiłeś błedy, czy akceptujesz zaproszenia, czy były uwagi do zgłoszonych przez ciebie błędów i tak dalej. Tak więc chcący być zapraszanym do lepszych projektów musisz dostosować się do panujących zasad. Dodatkowym plusem może być to, że pracą na uTest możesz pochwalić się w swoim CV oraz na LinkedIn.

Dlaczego nie polecam pracy na uTest

Praca na uTest polega na ciągłym praktycznie codziennym przełączaniu się między projektami. Dlatego stała się ona po około pięciu miesiącach monotonna dla mnie. Dawno temu pracując na tak zwanym etacie miałam czas by wdrożyć się w aplikację. Moim celem było aby po wypuszczeniu do klienta aplikacja działała najlepiej jak tylko można. I to dawało mi dużą satysfakcję. W pracy na uTest nie to jest celem, nie ma czasu na wdrożenie w aplikację, nie ma czasu na zagłębianie się w detale bo nie zna sie specyfikacji na tyle by wiedzieć jak wszystko ma w niej działać do końca.

Do tego priorytety błędów nadawane przez klientów były dla mnie czasami nieuzasadnione. Bywa, że błędy które mi blokowały funkcjonalność oceniane są na Very Valuable (ok 14$) zamiast Exceptional.

Przypadki testowe najczęściej zaraz po uruchomieniu planu testu są zarezerwowane zanim zdążę przeczytać opis testów. A często zaczynam go czytać zaraz po otrzymaniu zaproszenia. Testerzy przypisują sobie przypadki bez czytania opisu planu lub czytają znacznie szybciej niż ja.

Mała uwaga

Mój przypadek pracy na uTest nie jest pewnie typowym przypadkiem dla testera z Polski. Ponieważ mieszkam w Stanach Zjednoczonych ilość zaproszeń do testów jest pewnie większa. Ale też wiem, że jest wielu testerów testujących na uTest z Polski.

Dorota Gabor

Cześć, mam na imię Dorota. Karierę testera rozpoczęłam w 2007 roku od stanowiska tester manualny. Z czasem awansowałam do stanowiska kierownika zespołu. Z przyczyn osobistych w 2013 roku zrezygnowałam z pracy, przeprowadziłam się i miałam bardzo długą przerwę w pracy zawodowej. Obecnie testuję na uTest.

Dodaj komentarz